Blog > Komentarze do wpisu

WILLIAM SHAKESPEARE - MAKBET

Nie jestem w stanie policzyć, ile razy czytałam „Makbeta”. Ze wszystkich sztuk Shakespeare'a tę lubię najbardziej. Jest coś niezwykle ujmującego w historii rodem z baśni o złym władcy, jego złej żonie, wieszczbie, zdradzie, morderstwie i ponurym końcu, słowo w słowo zgodnym z przepowiednią. Wydań dzieł Shakespeare'a było już kilka, za każdym razem w innym tłumaczeniu. Za samego Makbeta brali się między innymi Stanisław Barańczak, Jan Kasprowicz, Maciej Słomczyński czy Antoni Libera. Wydawnictwo W.A.B. rozpoczęło nową edycję dramatów Shakespeare'a, a tłumaczem jest Piotr Kamiński. Jeśli wszystkie będą się tak prezentowały, jak Makbet, to chyba nadarza się niepowtarzalna okazja, by skompletować całość, bo wydanie jest naprawdę bardzo dobre, by nie rzec - palce lizać.

Po pierwsze z Makbetem zawsze warto się zapoznać. Nawet jeśli uznać go za zwykłą rozrywkę, należy podkreślić, że dramat nie tylko przedstawia historię zdrady i złej władzy, ale zachowuje przy tym znakomite portrety psychologiczne postaci i świetnie ukazuje ironię losu – Makbet, który się wzbraniał przed morderstwem, staje się tyranem. Lady Makbet, która go namawiała do czynu, wariuje. Tam, gdzie wydawałoby się, drzemie siła, tak naprawdę odnajduje się wielką słabość, a w pozornie dobrym człowieku drzemie bestia.
Nie bez powodu zresztą ten dramat jest do dziś chętnie wystawiany w teatrach, ekranizowany, czasem uwspółcześniany, często jest też inspiracją do pozornie innej historii. I tak od wieków. Makbet jest po prostu ponadczasowy.

Po drugie - warto wspomnieć o tym, jak wygląda sama książka. Jest szyta, w twardej oprawie, dodatkowo ma obwolutę z wymowną grafiką. Tekst został opatrzony przypisami, np. do porównań, które zastosował Piotr Kamiński, a które w oryginale brzmią inaczej, ale dla polskiego odbiorcy mogłyby się okazać niezrozumiałe. Nie spotkałam się dotąd z takim zabiegiem wydawcy. Całość zawiera dodatkowo wstęp i komentarz Anny Cetery o samej sztuce.

I jeszcze po trzecie – słówko o samym tłumaczeniu. Makbet w przekładzie pana Kamińskiego nabiera nowego wymiaru. Tłumaczenie nie jest nieznośnie akademickie czy za wszelką cenę poetyckie, natomiast sprawia, że lektura staje się prawdziwą przyjemnością. Tłumacz poszukał nowych słów – a raczej starych, ale nie wykorzystanych, wyłuskał także z naszego języka bliższe nam porównania, nie bał się też użyć mocniejszych wyrażeń. Pisząc krótko – odświeżył nieco pokrytego patyną Williama i dodał mu energii. Postarał się, by współczesny odbiorca dramatu mógł w pełni docenić sztukę, nie gubiąc się w niezrozumiałych mu metaforach. Dzięki temu nowy-stary Shakespeare może trafić w ręce młodego odbiorcy i jestem pewna, że będzie dla niego całkowicie zrozumiały.
Na skrzydełku obwoluty tłumaczenie chwalą m.in. Roman Polański i Andrzej Seweryn. Muszę się z nimi zgodzić. To nie pusta reklama, tylko pochwały, które się tłumaczowi słusznie należą. To naprawdę ładnie odświeżona wielka literatura.

Dziękuję wydawnictwu W.A.B. oraz portalowi Sztukater za udostępnienie mi książki.

sobota, 25 lutego 2012, thingrodiel

Komentarze
2012/02/25 16:10:06
Och, ja też darzę Makbeta wielką sympatią! Mam, ale w innym tłumaczeniu - nie pamiętam jakim. Dobrze mi się czytało. W ogóle Shakespeare'a czyta mi się dobrze. :)