RSS
sobota, 25 lutego 2012
Nie jestem w stanie policzyć, ile razy czytałam „Makbeta”. Ze wszystkich sztuk Shakespeare'a tę lubię najbardziej. Jest coś niezwykle ujmującego w historii rodem z baśni o złym władcy, jego złej żonie, wieszczbie, zdradzie, morderstwie i ponurym końcu, słowo w słowo zgodnym z przepowiednią. Wydań dzieł Shakespeare'a było już kilka, za każdym razem w innym tłumaczeniu. Za samego Makbeta brali się między innymi Stanisław Barańczak, Jan Kasprowicz, Maciej Słomczyński czy Antoni Libera. Wydawnictwo W.A.B. rozpoczęło nową edycję dramatów Shakespeare'a, a tłumaczem jest Piotr Kamiński. Jeśli wszystkie będą się tak prezentowały, jak Makbet, to chyba nadarza się niepowtarzalna okazja, by skompletować całość, bo wydanie jest naprawdę bardzo dobre, by nie rzec - palce lizać.
niedziela, 19 lutego 2012

Z niejaką niepewnością brałam do ręki tę książkę. O tym, że w szkołach bywa nieciekawie teoretycznie wie każdy, więc co nam nowego może powiedzieć autorka tej książki? Niby nic, ale jednak... warto się z nią zapoznać. Dlaczego?
W książce poznajemy świat szkolny od strony nauczyciela. Nawet jeśli mamy znajomości w tym środowisku, to chyba nie do końca zdajemy sobie sprawę, jak to wszystko wygląda. Wiemy, że dzieci są niesforne, a nauczyciele usiłują utrzymać porządek i jeszcze je czegoś nauczyć. Hmm, „niesforne” - marzenie! „Niesforne” się po latach wspomina z rozrzewnieniem i łezką w oku. Po lekturze „Z pamiętnika nauczyciela” zastanawiam się, kto tu jest większym potworem.
Danuta Brull opowiada o szkolnej codzienności z humorem i ciepłem, ale nie ukrywa, że czasem praca za murami jest horrorem. Absurd goni absurd – dziecko może robić co chce, wrzeszczeć, kopać i gryźć, ale niech nauczyciel ośmieli się zrobić to samo... Uczniowie robią, co mogą, by zwrócić na siebie uwagę. Kogo? Kogo się da – nauczyciele, wiadomo, zwrócą uwagę, ale im nie o to chodzi. Brakuje rodziców, którzy pojawiają się tylko wtedy, gdy się ich wezwie (że skutek wezwania jest mizerny, to inna sprawa) albo by kogoś postraszyć policją, ministerstwem czy własną pozycją, jeśli się da. A nauczyciel może mieć dość, bo zalewa go cała fala przeciwieństw nie tylko z ich strony. Rodzic wymaga, by dziecko przyszło do szkoły. Dyrekcja wymaga, tego samego. Czyja wina, jeśli się w szkolnych murach nie pojawi? Ha, okazuje się, że nauczyciela. Bo nie dopilnował, by uczeń przyjął do wiadomości, że następnego dnia ma się w szkole zjawić.
Jeśli ktoś myśli, że to jakaś bzdura, to uprzedzam, że to dopiero wierzchołek góry lodowej, ponieważ później jest jeszcze weselej. Im dalej w rok szkolny, tym nauczyciel bardziej przypomina robota. Na nic nie ma czasu, bo ciągle pracuje. Nie może się skupić na nauczaniu, bo musi jeszcze za kogoś wychować dzieci, przygotowywać akademie, zakończenia roku, jasełka, prowadzić dodatkowe zajęcia i – i to jest kropla w czarze goryczy – pływać w morzu papierów. To, co nauczyciel musi wypełnić, sprawia, że nie wiadomo, czy się śmiać czy płakać. Analizy, konspekty, bezsensowne wyliczenia, a wszystko wymagane, bo ministerstwo tak każe. Zawód nauczyciela to dziś horror, do którego trzeba mieć naprawdę wielkie powołanie. Więc mamy papiery, dyrekcję, siły wyższe, nieprzytomnych rodziców, bałagan, braki we wszystkim, by jakoś w szkole funkcjonować... W tym wszystkim gubi się uczeń, który powinien być najważniejszy.
W książce jednak widać, że ten zgoniony nauczyciel znajduje się czas i energię dla uczniów, że mu mimo wszystko zależy, że robią co mogą, by pomóc, często zapominając o własnym życiu, na które już zwyczajnie brakuje czasu. Chyba tylko wsparcie kolegów z pokoju nauczycielskiego jakoś daje im siłę, by w tym kotle wytrzymali. Byle do wakacji...
Chętnie podarowałabym tę powieść uczniom (i modliła się, by ją przeczytali), by zobaczyli, że nauczyciel to nie „zło konieczne”, tylko człowiek z krwi i kości. Na domiar wszystkiego człowiek, któremu faktycznie zależy, często jako jedynemu. Dałabym ją do przeczytania także rodzicom, by nieco oprzytomnieli. I każdemu, kto wyszedłszy ze szkoły, miał z nią związane złe wspomnienia. Może wtedy innym okiem spojrzy na panią od matematyki, która dała mu kiedyś jedynkę.
Książka na piątkę.
Za jej udostępnienie dziękuję wydawnictwu Rafael oraz portalowi Sztukater.

sobota, 18 lutego 2012

Okładka tej antologii ukazuje kobiecą pięść, zapowiadającą, że w środku zobaczymy, do czego zdolne są doprowadzone do ostateczności „baby”.
I owszem, są zdolne, nawet jeśli nie dobiegły jeszcze do granicy swej wytrzymałości. Zdolne są do snucia przebiegłych intryg, a także drobnych, satysfakcjonujących świństewek, choć nie zawsze swoją zemstę konsumują na zimno i nie zawsze wychodzi im ona na zdrowie (Szymon Bogacz „Naga”). Niekiedy wręcz same padają ofiarą zemsty (jak bohaterka „Dziennika Julii” Grzegorza Filipa, na której mści się jej własna sztuka).
Sześciu autorów i sześć autorek podjęło próbę przedstawienia odwetu dokonanego damską ręką. Efekty są różne, tak jak powody, dla których bohaterki się odgrywają. Na szczęście, czego się trochę obawiałam, kobiety te nie zawsze mszczą się na mężczyznach i za zdradę. A więc brawa za złamanie stereotypu! Choć muszę przyznać, że jeden z autorów jednak sięgnął po tę klasykę, ale zrobił to w interesujący sposób, dorzucając do niej ciekawą wizję przyszłości i akcentując nieproporcjonalnie wielką zemstę wobec w gruncie rzeczy nie aż tak wielkiej przewiny (Marcin Kowalczyk „Granica starości”).
Jeśli chodzi o efekty pracy autorów – jednym z najlepszych jest ostra historia Szymona Bogacza, „Naga”. Opowiadanie to otwiera antologię i choć po lekturze można się poczuć jak po ciosie w zęby i pierwsza myśl to „Niemożliwe!”, tak później przypomina się postać Anais Nin i owa myśl przechodzi. Owszem, to jest możliwe. Są ludzie, którzy potrafią uwieść swego rodzica.
Niektóre opowiadania ukazują paskudne sytuacje, do jakich zwyrodnień zdolni są ludzie, gdy myślą, że im wszystko wolno (Sylwia Skorstad „Dzień, którego nie było”) albo każą czytelnikowi się zastanowić. Czy każda zemsta jest usprawiedliwiona? I czy każda forma zemsty jest dopuszczalna? Bohaterka „Mgły” Matyldy Puchacz stanowczo przesadziła. Podobnie jak dziewczyna z historii Michała Pawła Urbaniaka - „Przyjaciele”. Co się roi w głowach niektórych ludzi, by owijać sobie wokół palca jednych, by odegrać się na drugich? I to krwawo? Doprowadzając do samobójstwa?
Ciekawie do tematu podeszła Dorota Stachura w „Oczach wieprza”, pokazując, że zemsta zemstą, ale uwielbiamy być wredni i oceniać innych. Tylko kto później spojrzawszy szczerze w lustro zobaczyłby to, co bohaterka? Bardzo ładne podsumowanie opowiadania.
Jednak prawdziwą perełką zbioru jest „Prywatny akt oskarżenia” Daniela Koziarskiego. Kobieta zabija grafomanów, jednego po drugim. Zemsta krwawa i zaplanowana, ale w sosie czarnego humoru i aluzji. Dostało się kilku polskim literatom za ich twórczość. Świetne! Szkoda, że nie ma ciągu dalszego, bo bardzo chętnie przeczytałabym cały przebieg procesu.
Ten sam autor w przedmowie do antologii zapowiada „moc literackich wrażeń”. Choć nie każdą historię odbieram negatywnie, tak owe wrażenia nie wszystkie są pozytywne. Największym minusem jest tu przegadane opowiadanie Anny Dominiczak „Malarz”. O co chodziło autorce? Przez cały czas odnosiłam wrażenie, że ten tekst zaplątał się tu przez przypadek i tak naprawdę miał być gdzie indziej. Umyka nie tylko motyw zemsty, ale i denerwuje nadmiar słów oraz dumania bohaterki. Chciałoby się powiedzieć jej: „Wyjdź ze związku, który cię męczy, weź się za siebie i przestań marudzić!”.
Innym minusem jest brak opowiadania, które opisywałoby perfidną zemstę kobiety, która nie zakończyłaby się czyjąś śmiercią. Ot, wystarczyłby zwykły upadek imperium.
Za wszystkimi opowiadaniami czeka nas jeszcze dopełnienie antologii – wywiad Janiny Koźbiel z Elżbietą Adamiak. Czym jest zemsta i skąd się wzięła? Jak i dlaczego mści się kobieta?
W skali 1-6 antologię oceniam na mocne 4.
Za książkę dziękuję wydawnictwu JanKa oraz portalowi Sztukater za jej udostępnienie.

środa, 08 lutego 2012

9 lutego 2012, godz. 17:00
Spotkanie z Krzysztofem Petkiem, autorem książek dla młodzieży. Na spotkaniu autor opowie o swoich podróżach, będzie pokaz multimedialny.
Ponieważ jest zimno, wszystkich ugościmy kawą, herbatą i ciastkiem. :mrgreen:
Zapraszam!




10:40, thingrodiel
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 stycznia 2012

Księgarnia
Matras, Stowarzyszenie Sztukater oraz Oficynka zapraszają na spotkanie z Pawłem Pollakiem, autorem wrocławskiej
powieści kryminalnej „Gdzie mól i rdza”.

 

28 stycznia (sobota), godzina 14, Księgarnia Matras

ul. Świdnicka 28,
Wrocław

 

Spotkanie poprowadzi Agnieszka Lingas-Łoniewska

Wstęp wolny.
Zapraszamy!

 

 

 

19:37, thingrodiel
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 stycznia 2012
Richard P. Feynman (1918 - 1988) - genialny naukowiec i zdobywca Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w brawurowy sposób opowiada o swoim niezwykłym życiu.
piątek, 06 stycznia 2012
Taaa... dawno nie pisałam, coś się zebrać nie mogłam, a kilka książek się nazbierało. No to powolutku będę uzupełniać braki. Na pierwszy rzut wrzucę "Profil mordercy".
niedziela, 06 listopada 2011
Po "Klubie koneserów zbrodni" dosłownie na nic nie miałam tak wielkiej ochoty, jak na dobry kryminał. Nadziałam się na księgarnianej półce na "Gabinet osobliwości" i zatopiłam się w lekturze.
czwartek, 13 października 2011
Trzy noce zarwane i każda chwila wolna spędzona na lekturze. Skończyłam czytać naprawdę niesamowitą książkę.
piątek, 07 października 2011
Zaczynam mieć coraz większą słabość do wydawnictwa Esprit. A przynajmniej do wydawanej przez nie beletrystyki. Co sięgnę, to mi się podoba. Tym razem w ręce wpadła mi „Córka kata”.
 
1 , 2